A wszystko w ramach VIII Wystawy Samochodów Tuningowanych i Sportowych "STS Tuning Show 2011". Teatr działań wojennych operował siłą argumentów, a nie argumentami siły, przez całe dwa dni imprezy (10-11 wrzesnia br.), do późnych godzin wieczornych.
- Na wystawie gościliśmy ponad 200 aut z Polski, kilkadziesiąt motocykli i pojazdów koncepcyjnych. Jak zwykle dominowała flota z Grupy Volkswagena i Audi – powiedział Włodzimierz Piotrowski, jeden z organizatorów STS Tuning Show, dyrektor CTPiK
Riders Wojny Północ-Południe
To już kolejna odsłona bitwy na bydgoskich przyczółkach. Trzyosobowe jury Riders Wojny Północ-Południe (RWPP) miało co robić, a zawodnicy wkładali głowę pod gilotynę, by wypromować swoje dzieła sztuki. Niektóre były tak perfekcyjnie przygotowane, że fotoreporterom kręciły się loki na głowie a statywy asystentek stały na „baczność”.
Zanim powiemy o najciekawszych egzemplarzach słów kilka o założeniach RWPP, bo przecież wiadomo, że nie można oceniać jednakowo pancernika, lotniskowca i kutra torpedowego. Zatem wyselekcjonowane, w drodze eliminacji, autka oceniano w trzech kategoriach: Wargames, dbWar i Riders WPP. Dodatkową motywacją dla zawodników były nagrody pieniężne: 2 tys. zł za I miejsce + puchar; odpowiednio 1000 i 500 zł za drugie i trzecie miejsce.
Startujące w finale RWPP auta otrzymywały najwięcej punktów za pomysł, unikalne elementy, kompozycję całości i styl. Naszym faworytem był Volkswagen VR6 z Gdańska, który miał praktycznie wszystko, co mieć powinien (sterylna komora silnika, każdy detal piaskowany i malowany farbą ognioodporną, anodowane wkręty mocujące blachy, chowana tablica rejestracyjna, rasowe alusy, jasna skórzana tapicerka).
„Maluchy” górą
Pomysł na tuning „Malucha” przedstawił Szymuś z Inowrocławia, posiadacz kilku egzemplarzy najpopularniejszego autka PRL-u. Była wersja RAT, z jutowymi workami i słomą w środku (i zamknięciem drzwi wzorowanym na MINI Jasia Fasoli), jak również wersja „oldscoolowa”.
Ale na nas wyjątkowe wrażenie zrobiła wersja pf 126p po restylingu z 1987 roku. Kultowe autko PRL-u, które zmotoryzowało Polaków doprowadzono do perfekcji przywracając stan fabryczny.
- Kupiliśmy to autko w niezłym stanie. Chcieliśmy przywrócić stan pierwotny, dlatego nie poddaliśmy żadnego elementu tuningowi. Silnik jest wyremontowany tak, aby nie zawiódł, ogumienie z oryginalnym wzorem bieżnika, pozostałe elementy też zawierają 100 proc. oryginału – powiedział Agnieszka, dziewczyna właściciela
Inne, najciekawsze egzemplarze na parkiecie
Było ich sporo, ale nam i wielu fanom bardzo podobały się Cadillac Fleetwood z 1972 roku i Lincoln Excalibur z 1968 roku. Oba egzemplarze pieczołowicie odrestaurowane, dziś służą „ pod wynajem” do ślubów i obsługi celebrytów. Przejechać się taką limuzyną to gratka nie lada, ale tankowanie zbiornika balastowego tego 4,6-litrowego silnika V8 już niekoniecznie musi zjednać pożądanie prezesa firmy Hollywood Limo z Bydgoszczy.
Najpotężniejszym pojazdem wystawy był monstrualny Hammer H2 6.2V8, w czarnym kolorze z licznymi elementami chromowanymi. Każdy chciał zrobić to jedyne, wyjątkowe zdjęcie. Mówiąc o proporcjach warto wiedzieć, że 20-calowa felga tego monstrum przesłaniała kadr każdego komórkowego pstrykacza. Ten sam właściciel promował Forda FX-4 off-road, oczywiście z napędem 4x4.
Znakomicie prezentował się perłowy Nissan 350Z z karbonowymi elementami, siedzeniami z Alcantary i sprzętem car audio wartym więcej, niże niektóre autka parkujące przed bydgoską halą. Przypomnijmy, że już fabryczne nagłośnienie firmy Bose gwarantuje odsłuch sali koncertowej. W przypadku tego modelu dodano jeszcze wodotryski.
Wśród nowych wystawców bez problemu zauważyliśmy dealera Mazdy, Nordic Motor z Bydgoszczy. Działający od dwóch miesięcy salon wystawił kultową Mazdę MX-5. Z kolei ASD Moto-Champ, Zbigniew Kraś prezentowała najciekawsze modele ze stajni „Trzech diamentów” (Mitsubishi Lancer, ASX, Lancer Sportback). Z kolei Wojciech Reiski, Autoryzowany Dealer Subaru wystawił najnowsze Subaru Legacy 2.0D boxer 150KM (jedna z ulubionych zabawek Roberta de Niro).
Sportowe repliki ulicznych wojowników promowała firma Jung Power. Bydgoski konstruktor takich replik jak Lotus Super Seven wyraźnie wpadł w oko najmłodszym fanom motoryzacji, a także tym w średnim wieku. Nic dziwnego, wyjątkowo ciekawa linia, oryginalne wykonanie, sporo mocy pod maską.
- Budowa repliki nie jest łatwa i pochłania sporo czasu. Lotusa budowałem trzy lata, dlatego negocjacje cenowe najnowszych modeli zaczynamy od 80 tys. zł – przekonywał Sebastian Jung
Przed halą napinały muskuły motocykle. Wśród nich customy, Harley-Davidsony, Triumphy i cała galeria japońskich „przecinaków” (Suzuki GSX-R1000, Honda CBR Fire Blade 1000, Yamaha YZF-R1, Yamaha Fazer 1000, Kawasaki Z1000 i stylowe Suzuki). Wszystkie dopieszczone w najdrobniejszych elementach, w najbogatszej wersji wyposażenia, z bajkowymi elementami zapisanymi aerografem.
Stali bywalcy bydgoskiej imprezy z pewnością zauważyli, że takie wystawy to skarbnica wiedzy o innych firmach i manufakturach pracujących i żyjących z tuningu. Chodzi nam głównie o artystach, którzy zmieniają bylejakość w dzieła sztuki np. zapadnięte fotele na ergonomiczne punkty podparcia każdego kierowcy ze skóry i Alcantry. Nie mniej ważnym elementem rasowego tuningu są nowoczesne powłoki lakiernicze i… sami lakiernicy pracujący na najlepszych produktach Novol, Standox, Dupont, Dinitrol czy 3M.
Tuningowe nowości
Niektórzy powiedzą, że nie są to pomysły na miarę wynalezienia koła przez Sumerów (ok. 4000 r. p.n.e.). Ale zakręceni miłośnicy tuningu i właściciele wyselekcjonowanych aut pokazali kilka nowych pomysłów (skóra na rantach alusów, flokowane klamki i emblematy, chowana tablica rejestracyjna, lakier typu „kameleon”, piaskowane i malowane podwozie, nitro, podzespoły najlepszych firm czy maksymalne „odchudzenie” komory silnika).
Wielu wląscicieli seryjnych czterech kółek rzadko zagląda pod maskę. Najnowoczesniejsze samochody probują już być odporne na tzw. głupawkę swoich właścicieli i posiadają jedynie kruciec wlewu płynu do spryskiwaczy. Cała reszta zarezerwowana jest dla mechaników serwisu. Tak jest w Audi, Tesli czy MINI. Ale trzeba przecież doprowadzić do porządku lakier, chromowane felgi, tapicerkę czy skórzane siedzenia. O to zadbało wiele firm propnując kosmetyki, pasty i inne cudowne eliksiry lustrzanego połysku. Tylko jedną z nich była firma ze 100-letnią tradycją Meguiar's Polska.
Potęga dźwięku
Niedowiarków informujemy, że podczas równolegle rozgrywanych mistrzostw Polski w nagłaśnianiu pojazdów uzyskano kilka rewelacyjnych wyników. Przypomnijmy, że w roku ubiegłym absolutny rekord Polski zabrał ze sobą Grzegorz Skrobot, Team Barbus 167,6 dB. W tym roku padły jeszcze lepsze rezultaty, o który szczegółowo napiszemy po uzyskaniu wyników z biura organizatora EASCA Poland.
Bardzo dobrze prezentowały się naszpikowane elektroniką autka kompaktowe jak Daewoo Matiz i Seat Marbella, które rozrzedziły zagęszczone powietrze pod kopułą Łuczniczki. Sędziowie w czasie półfinałowej rozgrywki kilka razy sprawdzali swoje czujniki, bo pomiar oscylował w granicach 160 dB. I co ciekawe, nie były to „pancerne” autka typu demo, jak w ubiegłym roku (czytaj: Cinquecento czy Seat Marbella), tylko jeżdżące potworki, potrafiące jednym dmuchnięciem woofera zagotować wodę na kawę.
Rozmiar nie ma znaczenia, liczy sie pomysł i spooora kasa
Choć w nagłaśnianiu pojazdów EASCA dBL rekordy Polski są niemal codziennością każdej większej wystawy w kraju, my byliśmy ciekawi co nowego słychać w dziale FIDELITY (wierność dźwięku). Tu sporo nowego, praktycznie na każda kieszeń, z dedykacją do konkretnego modelu. Nam bardzo podobała się jakość wykonania instalacji i scena w najmniejszej kompaktowej Toyocie Yaris z Marek k.Warszawy.
Całkiem dobrze grał sprzęt audio w fabrycznych autach Mitsubishi (nic dziwnego Rockford Fosgate) od bydgoskiego dealera, Moto-Champ. Naszym zdaniem jakość dźwięku hitu ostatnich miesięcy vana ASX i Lancera jest tak dobra, że nie zmienialibyśmy żadnego elementu. Ale znawcy tematu mają prawo mieć inne zdanie. Właśnie dlatego scena audio, nie tylko w Polsce, jest tak chętnie transformowana do ulubionych zabawek ich twórców.
Na bydgoskiej wystawie królowały znane firmy car audio jak: Alpine, Dimension, JBL, Focal, Vibe, Kicx, a także Sony, bardzo popularny Clarion i... Peiying, Ta ostatnia firma, powstała w 2002 roku, opiera się na polskiej myśli konstrukcyjnej. Swoje produkty sprzedawane w całej Europie produkuje w Chinach, na Tajwanie i Hong Kongu. Firma pokazała pieczołowicie dopracowanego Nissana 350Z, w skórze i systemem Ecklusive E PY-AT620CG.
Jednostki napędowe – prawdziwe dzieła sztuki
Trudno rozpisywać się i dzielić na drobne to co zobaczyliśmy pod pokrywami silników. Powiemy jedynie, że to prawdziwe dzieła sztuki. Najpierw rozebrane na drobne części i starannie stuningowane (kute korbowody, tłoki ze spiekami ceramicznymi, utwardzone głowice, tytanowe grzybki zaworów i popychacze). Jeśli to za mało, to właściciele takich ekstremalnie podkręconych napędów idą krok w przód i wyrzucają wszystkie niepotrzebne podzespoły do… bagażnika (ABS, skrzynki bezpieczników, akumulatory czy serwo). Później dokładają kolejne klocki tej układanki, jak puzzle (dedykowane podzespoły, przewody, sportowe filtry, odlotowe turbosprężarki). Wszystko polakierowane, sterylnie czyste, z dużą ilością chromu i włożonego serca. Wszystko to zobaczycie w galerii.
Podsumowanie: kolejna bardzo udana impreza w Bydgoszczy, pokazująca pasje twórców inaczej, niż na w programach tvn turbo. Sporo nowości, piękne hostessy i ponad 200 aut na parkiecie. Dopisała jak zwykle publiczność i fani motoryzacji. Tuning i car-audio nie jest już raczkującym przemysłem polskiej transformacji.
Dzięki takim zapaleńcom jak Kacper Szczepa, Depend SA Warszawa, dyr. Piotrowski, CTPiK Bydgoszcz i EASCA Poland jeszcze usłyszymy o polskim tuningu. Do zobaczenia za rok w Bydgoszczy!